
Wisiałam w czerni i przeglądałam zalążki sennych lokacji, jak zdjęcia w albumie. Nagle na jednej z nich zobaczyłam ruch. Z dużego dołu w ziemi wypełzły dwie postacie pomalowane farbą. Kobieta na czarno, mężczyzna na biało. W pierwszej chwili się wzdrygnęłam zaskoczona, ale za chwilę wyciągnęłam w ich stronę dłonie w geście przywitania. Kiedy za nie chwycili, usiedliśmy tworząc trójkąt. Przyłożyli wolne ręce do mojego mostka i przedstawili się jako 'Dwójnia Careself', po czym zlali się w jedno i sen się skończył.
