Dziś śniłam o podróży przez niekończące się pokoje i korytarze. Sen był nieświadomy, ale i tak miałam w nim dużo frajdy - przekraczając drzwi i okna, przenosiłam się na kolejne sceny znacznie różniące się od siebie. Na początku brnęłam przez zalane korytarze pełne dużych rur po których chodziłam żeby się nie zamoczyć. Później spacerowałam po biurowcu rodem z 'Procesu' Kafki, gdzie trafiłam na pokój w którym dużo się działo. Obserwowałam jak dorośli ludzie przechodzą przez niego i na czas pobytu w nim doświadczają na nowo okresu dzieciństwa. Wszystko wydawało się radosne, beztroskie i wielowymiarowe. Nagle ktoś z offu stwierdził, że teraz scena się zmieni i wszystko stało się trudne, przygnębiające i smutne. Postacie wydawały się przytłoczone codziennymi obowiązkami i zmęczone.