środa, 29 lipca 2026

Senne lokacje


Dziś śniłam o podróży przez niekończące się pokoje i korytarze. Sen był nieświadomy, ale i tak miałam w nim dużo frajdy - przekraczając drzwi i okna, przenosiłam się na kolejne sceny znacznie różniące się od siebie. Na początku brnęłam przez zalane korytarze pełne dużych rur po których chodziłam żeby się nie zamoczyć. Później spacerowałam po biurowcu rodem z 'Procesu' Kafki, gdzie trafiłam na pokój w którym dużo się działo. Obserwowałam jak dorośli ludzie przechodzą przez niego i na czas pobytu w nim doświadczają na nowo okresu dzieciństwa. Wszystko wydawało się radosne, beztroskie i wielowymiarowe. Nagle ktoś z offu stwierdził, że teraz scena się zmieni i wszystko stało się trudne, przygnębiające i smutne. Postacie wydawały się przytłoczone codziennymi obowiązkami i zmęczone.

Wiedziałam, że muszę przejść przez ten pokój, ale zarządziłam, że nastrój musi się zmienić na co najmniej bardziej neutralny. Prześlizgnęłam się przez tą lokację, po czym przeszłam parę kolejnych scen, jak wyrywki z różnych żyć. Aż na końcu weszłam do pokoju, który wyglądał jak biuro z początku dwudziestego wieku. Wiedziona dalszą chęcią eksploracji otworzyłam okno i zaczęłam przez nie przechodzić. Kobieta siedząca za biurkiem zaczęła protestować, ale już byłam na zewnątrz, zanurzona po kolana w szarym śniegu. Zaraz obok była wydeptana wokół budynku ścieżka po której nieprzerwanie sunęły gęsiego zmarźnięte postacie. Zastanawiałam się przez chwilę, czemu to robią, aż zobaczyłam człowieka w niemieckim mundurze, który zaczął na mnie pokrzykiwać, wyraźnie będąc zirytowanym, że tam stoję. Sen się na tym urwał.

Od czasu do czasu miewam podobne sny, gdzie brnę przez korytarze, pokoje, miasta, lasy, wsie etc. Wszystko wymieszane razem, abstrakcyjne, ale jednocześnie bardzo znajome. Gdybym miała wskazać film, który najlepiej oddaje klimat tych snów, to byłby 'Coś z Alicji' Jana Svankmajera.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz