Od dzieciństwa raz po raz, powracają do mnie strzępki czegoś jak wspomnienie.
Jestem w nim badaczem, który przyleciał na bezludną planetę. Czuję klimat tego miejsca, życia tam w skupieniu na swoim zadaniu oraz tego jak lubiłam kontemplację przestrzeni i rozpościerającego się przede mną oceanu, który był przedmiotem moich badań. Były tam dwa słońca, jedno wolno sunące, duże, czerwone, dające niewiele światła. I drugie jaśniejsze odległe, które wyznaczało rytm dobowy.
Za każdym razem, kiedy przywołuję te obrazy odczuwam nostalgię i posmak tych chwil.
Czy to któryś z dawnych snów, moja wewnętrzna symbolika, a może wspomnienie czegoś co miało miejsce? Nie wiem, ale z chęcią bym tak żyła.
Za każdym razem, kiedy przywołuję te obrazy odczuwam nostalgię i posmak tych chwil.
Czy to któryś z dawnych snów, moja wewnętrzna symbolika, a może wspomnienie czegoś co miało miejsce? Nie wiem, ale z chęcią bym tak żyła.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz