Dziś między innymi snami, miałam pewien specyficzny. Byłam jednym z grupy mężczyzn, którzy zostali po coś wysłani. Klimat był zbliżony do średniowiecznego. Krążyliśmy po wzgórzach i ruinach, kiedy w jednej z piwnic natrafiliśmy na coś, co było opisywane przez miejscowych jako smok. Stałam na górze schodów i słyszałam jak jeden z mężczyzn został schwytany i ewidentnie właśnie słuchaliśmy odgłosów paskudnej konsumpcji.
Oczywiście uciekliśmy stamtąd, ale czuliśmy, że 'smok' podąża naszym śladem. W końcu zobaczyłam go i wyglądał jak naga stara kobieta o bardzo dziwnych proporcjach. Dopadła w nocy innego członka naszej małej grupy i obserwowałam jak się nim karmi. Jednak nie była już starą kobietą - wyglądała jak młoda dziewczyna unosząca się w powietrzu i zasysająca ze straszną siłą życiową energię z biedaka, który padł jej ofiarą.
Sen się na tym skończył. Leżałam i w półśnie rozmyślałam o nim starając się go rozgryźć. Napłynęło do mnie wspomnienie innego snu sprzed parunastu lat. Stałam w nim w starej drewnianej chatce, spoglądając za okno na piętrze. Widziałam wzgórza, polany i lasy, oraz ścieżkę prowadzącą do tego domu. Daleko na horyzoncie pojawiła się na niej maleńka sylwetka, która zbliżała się skokami, jak w porwanej taśmie filmowej. W końcu zobaczyłam ją - wyglądała jak stara kobieta złośliwie uśmiechnięta od ucha do ucha. Miałam wrażenie, że w jakiś sposób wpadłam w jej sieć i dlatego tak się uśmiecha spoglądając wprost na mnie. Więc skupiłam się i zaczęłam rozwiewać miraże, którymi mnie zarzucała. Walczyłam o to, żeby nie mogła się przebić do mnie, więc ją cofałam na ścieżce raz po raz. Jednak dziś już nie jestem pewna czy w końcu dotarła do tego domku.
Domyślałam się, że kobieta-smok z dzisiejszego snu, jest tą samą postacią co tamta sprzed lat. Kojarzę jeszcze inne sny w których ją najprawdopodobniej spotkałam. Więc leżąc dziś w środku nocy w półśnie skupiłam się na niej. Namierzyłam ją i zamknęłam w sferze z ciepłego światła zbudowanego z pozytywnych skojarzeń i emocji, wplotłam w nie energię od mojej Wyższej Jaźni i rozpuściłam tą postać. Ciekawe czy była moim myśloksztaltem, czy jednak jakąś przybłędą z zewnątrz.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz