środa, 24 czerwca 2026

Moc kreacji

Przez dłuższy czas opłakiwałam to, co zrobiło AI z rynkiem ilustratorskim. Ogarniały mnie fale obaw, więc rozkładałam je na czynniki pierwsze i sprawdzałam, gdzie są dziury w moim rozumowaniu zostawiające nadzieję, że jeszcze istnieje przyszłość dla ilustracji. Trzymałam się tych małych wyrw kurczowo, równocześnie obserwując, jak wszystkie moje obawy się urzeczywistniają.

Pewnego dnia rozmawiałam o tym z osobą, która zmiażdżyła szczątki mojej nadziei prostym komentarzem 'tak, masz przejebane'. Więc sięgnęłam głębiej i przypomniałam sobie, co znaczy być twórcą, jaką moc to daje i że niepotrzebnie zwątpiłam w swoją ścieżkę przez AI. Nie muszę zarabiać na mojej sztuce, ale bycie twórcą jest jak oddychanie.

Czy uważam artystów za wyjątkowych na tle innych ludzi? Nie, ale uważam akt tworzenia za niesamowicie cenny, nie tylko dla psychiki, ale również schodzący na dużo głębsze poziomy 'jestestwa'. Można tworzyć na tyle różnych sposobów. Można gotować, składać modele, zajmować się mechaniką, pisać oprogramowanie, rozwijać umiejętności sportowe, zgłębiać muzykę. Wszyscy jesteśmy twórcami i kreujemy samych siebie oraz otaczający nas świat bez przerwy. Zdanie sobie z tego sprawy i znalezienie swojego sposobu na realizację twórczych popędów jest wyzwalające, o czym wiedzą miliony ludzi, którzy nagle zajęli się tworzeniem czegokolwiek, po prostu z pragnienia serca.

Tymczasem ja sama o tym zapomniałam na długi czas. Pływałam w stagnacji żałoby po świecie, który minął, pożarty przez końcową fazę kapitalizmu. Ale budzę się i wracam do siebie. Znów odbudowuję w sobie moc kreacji, zarówno tej artystycznej, jak i tej życiowej i energetycznej. Czuję ulgę i cieszę się, że dotarłam do tego miejsca.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz