Dzisiejszy sen zaskoczył mnie wyciągnięciem z odmętów przeszłości totalnie zapomnianego utworu. Przez co zaczęłam przypominać sobie inne temu podobne sytuacje. Powyższy Fleetwood Mac - Seven Wonders, po jednym śnie męczył mnie przez ponad rok, zanim udało mi się go znaleźć na YT i poznać tytuł i wykonawcę. Miałam go nagranego z radia na kasetę razem z innymi moimi ówcześnie ulubionymi, pojedynczymi kawałkami i słuchałam go na moim pierwszym walkmenie na przełomie 80/90.
W tym śnie stałam razem z dużą grupą ludzi na wielkiej karaweli, padał deszcz i wiał silny wiatr, wzbudzając rytmiczne fale, kołyszące łodzią. Wszyscy trzymaliśmy się za ręce, a w tle rozbrzmiewał 'We Are The Champions":
Czemu akurat karawela, czemu deszcz i czemu akurat ten utwór? Nie wiem, nigdy nie był moim ulubionym z twórczości Mercury'ego. Ale podejrzewam, że ma to związek z moimi Opiekunami.
---
W późniejszych latach wielokrotnie słuchałam całych utworów w snach, co jest dla mnie o tyle ciekawe, że na co dzień mój mózg ma niemal zerową zdolność do odtwarzania zasłyszanych dźwięków. Myślę, że podobnie jak istnieje zjawisko afantazji, tak u mnie wszystkie zasoby zostały władowane w inne rejony i mam dźwiękowy odpowiednik afantazji, nawet mimo tego, że od dziecka uwielbiałam słuchać muzyki. Słucham wszystkiego, co przyciągnie moje ucho, nie zamykam się w jednej odmianie, bo to byloby nudne. Niemniej zaczynałam od rocka, Phila Collinsa, Tiny Turner, Freddiego Mercury'ego i Pink Floyd - kupowałam ich kasety w sklepiku, który miałam po drodze do szkoły. Uwielbiałam ich słuchać, będąc sama, przeżywałam te utwory całą sobą. Moim ulubionym albumem z pierwszych klas podstawówki był "News of the World". W późniejszej podstawówce byłam zafascynowana Depeche Mode i Marilynem Mansonem.
Także zwykle w snach słyszałam dobrze znane mi utwory. Największą frajdę sprawia mi słuchanie na cały regulator i latanie. Dlatego nierzadko, kiedy się uświadamiam we śnie, zarządzam odpalenie konkretnego kawałka i zaczynam latać - odczucie jest takie, jakbym odczuwała niesamowitą radość, wolność i pełnię niemożliwe do doświadczenia tutaj w ludzkim ciele.
---
Innym ciekawym motywem było puszczanie mi przez jednego z moich Opiekunów raz po raz Michaela Jacksona. Szczególnie upodobał sobie w formie żartu:
"Annie Are You OK?" - nawiązując do jednego z moich imion. Całe to zjawisko z utworami Jacksona jest o tyle ciekawe, że nigdy nie byłam fanką jego muzyki, ale jak widać, mój Opiekun owszem.
Czasem wykorzystywał puszczanie tych kawałków do wybicia mnie z przyzwyczajeń fizycznych i delikatnego uczenia mnie, że poza ciałem nie mam takich ograniczeń jak tu. Przykładem tego był sen, w którym chodziłam zamiast latać, a on specjalnie włączył gwałtownie i głośno utwór. Moja reakcja była kopią reakcji zaskoczenia stąd, więc po prostu podskoczyłam i wtedy zorientowałam się, że nie muszę lądować z tego skoku. Cały ten sen był poświęcony nakłanianiu mnie do zabawy z senną materią i moimi możliwościami.
---
Mogłabym rozpisywać tutaj dużo więcej przykładów snów z muzyką, ale bez opisania szerokiego kontekstu brzmiałyby jeszcze dziwniej niż te powyżej przytoczone. Na koniec, jak już jesteśmy przy muzyce - wiecie, że w snach w tle praktycznie cały czas panuje cisza, tylko tego nie zauważacie?:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz