
W różnych miejscach w których mieszkałam obserwowałam różne zjawiska. Każde miejsce ma swoją indywidualną energię i można tam doświadczyć odmiennych rzeczy. Tu gdzie teraz mieszkam mamy istotę, którą nazwałam 'Pukaczem'.
Na samym początku przez parę miesięcy w nocy budził nas dźwięk rytmicznego pukania jakby palcami na blacie stołu. Przez długi czas myślałam, że to jakieś rozprężanie mebli, lub budynku daje ten efekt. Ale którejś nocy, kiedy zaczęłam znów słyszeć ten dźwięk, zdecydowałam się zbadać jego pochodzenie i po cichu zaczęłam wstawać, żeby przejść do kuchni z której dochodził. W momencie, kiedy przypadkiem zaburzyłam ciszę nocną dźwięk natychmiast ucichł. I z czasem po tej nocy był coraz rzadszy.
Obecność zwierząt wykluczyliśmy wielokrotnym sprawdzając wszystko. Poza tym dźwięk nie był jedynym co wtedy się działo. Również byłam budzona w nocy przez wrażenie ruszania mojej kołdry, a raz nawet czułam jak ktoś objął dłonią moją kostkę i ją delikatnie pociągnął. Co gwałtownie wyrwało mnie ze snu. Kiedy otworzyłam oczy, na moment zobaczyłam przykucniętą między mną a ścianą postać (tą na ilustracji), po czym zobaczyłam szybki ruch skoku i już jej nie było.
Czasem w nocy po wejściu po ciemku do łazienki dało się słyszeć kroki w pomieszczeniu. I parę razy nasz kot został wystraszony w kuchni, na tyle mocno, że wyskakiwał z niej jak poparzony z rozdzierającym miałknięciem i nastroszoną sierścią. Kuchnia jest jedynym pomieszczeniem do którego nie lubi wchodzić.
Piszę o tym wszystkim, ponieważ dziś w nocy znów słyszałam aktywność najprawdpodobniej Pukacza. Około 1 wybudził mnie dźwięk podobny do klekotania zmiksowanego z cmokaniem. W pierwszej chwili po otwarciu oczu pomyślałam, że to kot czymś się bawi, ale kiedy tylko usiadłam na łóżku i wyszukałam go wzrokiem dostrzegłam, że po prostu śpi na fotelu. Co ciekawe w tym samym momencie dźwięk się przemieścił i zaczęłam go słyszeć zza pleców, tak jakby był przy ścianie. Kiedy się odwróciłam w tamtą stronę nagle ucichł i już się nie pojawił.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz