Od lat w moich snach powtarza się motyw rudowłosych postaci i muszę przyznać, że nie mam bladozielonego pojęcia skąd się to bierze. Być może moja podświadomość tworzy takie rudowłose postacie jako cecha wyróżniająca na tle reszty? Trudno powiedzieć, ale to jedyne co mi przyszło dotychczas na myśl, jako potencjalne wyjaśnienie.
Piszę o tym, ponieważ spotkałam dziś we śnie postać kobiety, tą z powyższego rysunku. We wcześniejszym rozmawiałam z moją Wyższą Jaźnią, więc kiedy wpadłam w następny sen, pozostało mi skupienie na rozmowie i zadawaniu pewnych pytań, jednak poziom świadomości spadł. Przez co rozmawiałam z tą kobietą tak jakbyśmy już się wcześniej spotkały i ciągle zaskakiwała mnie treścią tego co mówiła. Wciąż wylewała z siebie potoki słów dotyczące jakichś celebrytów, a że oni totalnie mnie nie interesują, to spoglądałam na nią trochę krzywo, podczas gdy ona wlepiala we mnie swoje mocno wyłupiaste i szkliste oczy. Gdybym miała próbować to wyjaśnić od strony psychologicznej interpretacji, to bym stwierdziła, że to była część mojego cienia, wynikłego z unikania popkultury od dobrych 30 lat. Jednak jak jest faktycznie, nie wiem.
Całość zjawiska rudowłosych postaci zaczęła się paręnaście lat temu. Pewnej nocy miałam serię snów i fałszywych przebudzeń, w trakcie których przeżyłam mniej więcej dwa lub trzy tygodnie zwykłego stabilnego funkcjonowania. Dopiero po paru dniach we śnie spotykałam dziwnie wyglądającą rudowłosą postać, która zaczynała się ze mnie głośno śmiać, tak jakby mi sprawila psikusa, wtedy się orientowalam, że to sen i wpadałam w kolejny (przekonana o tym, ze się obudziłam). Przyznam, że te sny były tak realistyczne i dziwne, że faktycznie po przebudzeniu mialam wrażenie, że ktoś się mną bawił i nie byłam pewna w związku z tym czy dalej nie śnię. Tak jakbym była w jakiejś zaklętej bańce.
Od tamtej pory spotykam w snach od czasu do czasu bardzo specyficzne rudowłose postaci, które zawsze się znacznie wybijają na tle reszty snu. Byłam również zaskoczona, kiedy lata temu, podczas spotkania z ufolami (nieźle mnie nastraszyli), później zamienili się właśnie w rudowłosych ludzi. Czemu akurat wybrali taką formę maskowania swojego wyglądu spośród różnych moich modeli mentalnych?
Ostatnia kwestia w tym temacie, to fakt, że ze trzy lata temu próbowałam przefarbować włosy na czerwień przy pomocy henny i dodatku innych ziół. Kolor okazał się fatalnie nietrafiony, ale co ciekawe moi Opiekunowie kiedy ich spotykałam w snach nabijali się z tego koloru, nie tyle w kontekście samego niezgrania z moją kolorystyką, co po prostu z 'rudości' samej w sobie. Tak jakbym nawiązała tym samym do czegoś co jest im dobrze znane, ale dla mnie niejsane.
Może kiedyś rozgryzę tę zagadkę, a tymczasem zostawiam wpis i wspomnienie fanki pudelkowych tematów, która odwiedzila dziś mój sen.

Bardzo obrazowo wyszła też scena z kobietą o wyłupiastych, szklistych oczach, która z pełnym przekonaniem zasypuje Cię informacjami o celebrytach, podczas gdy Ty patrzysz na nią coraz bardziej podejrzliwie. 😄 Jest w tym coś jednocześnie niepokojącego i komicznego — zwłaszcza zestawienie jej intensywności z Twoim kompletnym brakiem zainteresowania pudelkowymi tematami.
OdpowiedzUsuńNajbardziej intrygujący wydaje mi się jednak motyw „rudości” jako czegoś, co w Twoim świecie snów zdaje się mieć własną historię. Nie chodzi już tylko o kolor włosów przypadkowo pojawiający się w marzeniu sennym, skoro pojawia się w różnych kontekstach: przy fałszywych przebudzeniach, niezwykłych postaciach, spotkaniu z „ufolami”, a później nawet w żartach Opiekunów. To aż prosi się o potraktowanie jako swoistego symbolu lub stałego elementu osobistego języka snów — nawet jeśli jego znaczenie pozostaje całkowicie niejasne.
I chyba właśnie ta niejasność jest w tym wszystkim najfajniejsza. Możliwe, że kiedyś odkryjesz jakieś zaskakująco prozaiczne źródło tego motywu, a możliwe, że Twoja podświadomość po prostu od kilkunastu lat konsekwentnie prowadzi własny, bardzo dziwny casting. 😄
No i przyznam, że pointa o „fance pudelkowych tematów, która odwiedziła dziś mój sen” jest świetna — po całej tej niesamowitej historii sprowadza ją nagle do roli przypadkowej celebryckiej plotkary. Bardzo sympatyczne zakończenie.
Na pewno kiedyś poznam odpowiedź na ten motyw rudowłosych postaci, aczkolwiek nie wiem czy się to zdarzy w trakcie życia tutaj. Mam wrażenie, że to jest forma jakiegoś symbolu/żartu spoza tego życia i że uśmieję się z niego w swoim czasie.
UsuńA co do intensywności postaci pudelkowej fanki - to dość częsty motyw w moich snach.
Dzięki za odwiedziny i pozdrawiam!:)