Kontynuuję Gateway tapes i jednym z najfajszych narzędzi jakie one oferują, jest Skrzynia konwersji energii.
Kiedy dotarłam do taśmy w której się jej używa do odzyskiwania energii z traumatycznych doświadczeń uznałam, że jest to jedno z fajniejszych podejść o jakich słyszałam. W każdej taśmie zaczyna się od tej skrzyni. Więc w mojej wyobraźni, wielokrotnie podchodziłam do niej zdejmowałam z siebie moje ciało, codzienne zmartwienia oraz wszystko co mi przyszło na myśl i wrzucałam do niej raz za razem. Czasem przeprowadzając proces konwersji tego co tam wrzuciłam w odzyskaną czystą energię.
Powoli skrzynia zaczynała żyć swoim własnym życiem, po prostu współpracując ze mną i przyspieszając cały proces przez zassanie wszystkiego w siebie na czas sesji. Wczoraj dostrzegłam, że przybrała konkretny kształt, który dziś postanowiłąm narysować, i że jest w środku wypełniona jasnym światłem, które samo w sobie rozluźnia struktury energetyczne tego co w nią wrzucam i mnie normalnie obciąża.
Powoli skrzynia zaczynała żyć swoim własnym życiem, po prostu współpracując ze mną i przyspieszając cały proces przez zassanie wszystkiego w siebie na czas sesji. Wczoraj dostrzegłam, że przybrała konkretny kształt, który dziś postanowiłąm narysować, i że jest w środku wypełniona jasnym światłem, które samo w sobie rozluźnia struktury energetyczne tego co w nią wrzucam i mnie normalnie obciąża.
---
Wczoraj też postanowiłam jeszcze raz zapoznać się z treścią 'Najdalszej podróży' i muszę przyznać, że niektórych fragmentów zwyczajnie nie pamiętałam w ogóle lub bardzo słabo. Jak np. tego, gdzie Monroe stwierdza, że przychodzimy tutaj głównie po to żeby rozwijać umiejętności 'lewej półkuli mózgu' - czyli myślenie analityczne i logiczne. W momencie kiedy to przeczytałam stwierdziłam 'CO?!'. Nie z powodu uproszczenia lewa-prawa półkula, tylko z powodu nacisku na logikę i intelekt, ponieważ moje życiowe doswiadzcenie mówi mi właściwie niemal coś dokładnie odwrotnego.
Owszem bardzo cenię jasne i lotne umysły, ale jednocześnie tkwiłam w paradygmacie takiego podejścia przez większość mojego życia. Tylko dlatego, że takie podejście jest promowane przez naszą kulturę. Więc brnęłam przez masy książek, wykładów, treści naukowych etc. Tylko po to żeby poczuć w tym podejściu nie tylko niesamowitą samotność, ale również odkryć w nim płycizny na których się dusiłam.
Od tamtej pory przeszłam długą i zawiłą drogę w trakcie, której zrzuciłam z siebie maskę persony i dostrzegłam, że najlepszego przyjaciela i zmysł poznawczy miałam ukrytego głęboko w sobie. Zagrzebanego pod tonami analiz i znajomości setek faktów o których prawie nikt nie rozmawia. Przez większość życia pozwalałam mu wypływać tylko w chwilach intymności, samotności oraz tworzenia. Poza tym byłam naukowo redukcjonistyczna i dość cięta na brak logiki lub ignorancję z wyboru.
Gdzieś w trakcie tej podróży zaczęłam się mocniej zagłębiać w koncepcje buddyjskie i inne wiekowe, związane z samopoznaniem nie opartym na współczesnych koncepcjach psychologicznych. Właściwie każda taka szkoła filozoficzna zwraca uwagę na to, że analityczny umysł jest jak radio, które nigdy nie cichnie, lub jak małpa, ktora cały czas skacze dziko po gałęziach. A każdy, kto praktykował medytację lub chociaż świadome śnienie, doskonale zna z wałsnych obserwacji prawdę o tym czym jest ten niespokojny umysł, zza któego ego krzyczy "Muszę wszystko zrozumieć!".
Pierwszy raz zauważyłam miejsce w którym tak mocno nie zgadzam się ze stanowiskiem Roberta Monroe. Jedyne co ratuje jego wywód, to fakt, że finalnie stwierdza, że celem jego programu nauczania (Gateway i Instytut Monroe) jest zniesienie przepaści między lewą i prawą półkulą (przenościa). Czemu przyklaskuję mocno, a wraz ze mną zapewne tysiące praktyków medytacji i samopoznania.
Wczoraj też postanowiłam jeszcze raz zapoznać się z treścią 'Najdalszej podróży' i muszę przyznać, że niektórych fragmentów zwyczajnie nie pamiętałam w ogóle lub bardzo słabo. Jak np. tego, gdzie Monroe stwierdza, że przychodzimy tutaj głównie po to żeby rozwijać umiejętności 'lewej półkuli mózgu' - czyli myślenie analityczne i logiczne. W momencie kiedy to przeczytałam stwierdziłam 'CO?!'. Nie z powodu uproszczenia lewa-prawa półkula, tylko z powodu nacisku na logikę i intelekt, ponieważ moje życiowe doswiadzcenie mówi mi właściwie niemal coś dokładnie odwrotnego.
Owszem bardzo cenię jasne i lotne umysły, ale jednocześnie tkwiłam w paradygmacie takiego podejścia przez większość mojego życia. Tylko dlatego, że takie podejście jest promowane przez naszą kulturę. Więc brnęłam przez masy książek, wykładów, treści naukowych etc. Tylko po to żeby poczuć w tym podejściu nie tylko niesamowitą samotność, ale również odkryć w nim płycizny na których się dusiłam.
Od tamtej pory przeszłam długą i zawiłą drogę w trakcie, której zrzuciłam z siebie maskę persony i dostrzegłam, że najlepszego przyjaciela i zmysł poznawczy miałam ukrytego głęboko w sobie. Zagrzebanego pod tonami analiz i znajomości setek faktów o których prawie nikt nie rozmawia. Przez większość życia pozwalałam mu wypływać tylko w chwilach intymności, samotności oraz tworzenia. Poza tym byłam naukowo redukcjonistyczna i dość cięta na brak logiki lub ignorancję z wyboru.
Gdzieś w trakcie tej podróży zaczęłam się mocniej zagłębiać w koncepcje buddyjskie i inne wiekowe, związane z samopoznaniem nie opartym na współczesnych koncepcjach psychologicznych. Właściwie każda taka szkoła filozoficzna zwraca uwagę na to, że analityczny umysł jest jak radio, które nigdy nie cichnie, lub jak małpa, ktora cały czas skacze dziko po gałęziach. A każdy, kto praktykował medytację lub chociaż świadome śnienie, doskonale zna z wałsnych obserwacji prawdę o tym czym jest ten niespokojny umysł, zza któego ego krzyczy "Muszę wszystko zrozumieć!".
Pierwszy raz zauważyłam miejsce w którym tak mocno nie zgadzam się ze stanowiskiem Roberta Monroe. Jedyne co ratuje jego wywód, to fakt, że finalnie stwierdza, że celem jego programu nauczania (Gateway i Instytut Monroe) jest zniesienie przepaści między lewą i prawą półkulą (przenościa). Czemu przyklaskuję mocno, a wraz ze mną zapewne tysiące praktyków medytacji i samopoznania.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz