Jakiś czas temu postanowiłam dać szansę taśmom Roberta Monroe.
Przez dlugi czas machałam na nie ręką, jednak w ostatnich czterech miesiącach różni ludzie polecali mi je tyle razy w rozmowach na Reddicie, że w końcu stwierdziłam -okej odbieram sygnał i dam im szansę. Tym samym odsłuchałam parę pierwszych z wchodzeniem w fokus 10 i znów przestałam ich słuchać, chociaż tym razem bardzo zaciekawił mnie proces przepracowywania dawnych traum i odzyskiwania z nich energii.
Minęło trochę czasu, aż któegoś dnia mnie tknęło, żeby przeczytać słynny raport CIA na temat tych taśm i dowiedziałam się z niego rzeczy, które mocno mnie zaintrygowały. Np. taśma nr. 9 'Problem solving' -jest niemal dokładnie tym co sama przypadkiem instynktownie przetestowałam z pozytywnym skutkiem. Więc tym razem postanowiłam przejść przez kolejne etapy i sprawdzić jak w praktyce wyglądają techniki, samouzdrawiania, tworzenia energetycznej różdżki, pracy z kolorami etc.
Wczoraj wieczorem kładąc się spać włączyłam playlistę z tymi taśmami i po przejściu dziesiątej taśmy po raz drugi, zasnęłam. Playlista dalej się odtwarzała, więc głos Roberta Monroe co jakiś czas rozbrzmiewał w moich snach, co dało zabawny efekt zapętlające się snu z masą fałszywych przebudzeń. Budził mnie głos z taśmy, chwytałam telefon wyłączałam aplikację YT i szłam dalej spać, kiedy nagle się orientowałam, że jednak playlista dalej leci. Więc walczyłam raz za raz z wyłączeniem aplikacji, czasem nawet wstawałam z łóżka i za każdym razem się orientowałam, że jednak to znów był sen, jednocześnie przekonana o tym, że tym razem na pewno już się obudziłam. Trwało to chyba około dwóch godzin, aż faktycznie wreszcie się obudziłam i uśmiałam się z tego, że tak mnie wciągnęły zapętlone sny i fałszywe przebudzenia.
Co jest dla mnie wyjątkowo interesujące to fakt, że zaraz po faktycznym obudzeniu, czułam jak moje ciało jest strasznie rozgrzane, i ogólne odczucie było dziwnie, jakoś odmiennie. Co potwierdził fakt, że kiedy rano wstałam zorientowałam się, że przespałam dziesięć godzin tylko z tą jedną pobudką.
Dziś z ciekawości prześledziłam o co chodzi z absurdalnie wysoką ceną tych taśm na stronie Hemi-sync, kto jest właścicielem, jak jest powiązany z samym Instytutem Monroe, kto wcześniej był właścicielem Hemi-Sync etc. Finalnie muszę przyznać, że nie wygląda to zbyt fajnie i zaskakujące jest, że zamiast sprzedawać te taśmy w normalnych cenach, co umożliwiałoby wielu osobom ich zakup, to sprzedają tak drogo stare nagrania. Co tylko potęguje proceder ich piracenia i wrzucania ich raz za razem na YT i Spotify z różnych kont. A przecież tyle osób z chęcią normalnie by za nie zapłaciło, w tym ja.
Jednak widocznie to musi być produkt premium, z zaporową ceną 2500zł za 49 nagrań czego część ma ponad 50 lat.
Jako ilustrację do dzisiejszego wpisu załączam zdjęcie mojego kochanego Buttera, który dzielnie mi towarzyszy drzemając, kiedy ja maluję obraz:)

z dużą ciekawością i własną obserwacją doświadczeń. Szczególnie fascynujący jest opis tych fałszywych przebudzeń — brzmi jak niezły mindfuck, zwłaszcza gdy głos z taśmy przenikał do snu. 😄
OdpowiedzUsuńCiekawe też, że po wszystkim zwróciłaś uwagę na tak wyraźne odczucia w ciele i długość snu. Jestem bardzo ciekawa, co przyniosą kolejne etapy i czy uda Ci się znaleźć w tych nagraniach coś, co rzeczywiście przełoży się na codzienne życie.
A kwestia ceny faktycznie daje do myślenia. Przy takiej cenie trudno się dziwić, że ludzie szukają nagrań w innych miejscach. Szkoda, bo przy bardziej przystępnej cenie pewnie znacznie więcej osób mogłoby legalnie i bez kombinowania z nich korzystać.
No i oczywiście Butter skradł ilustrację. 🥹🐈 Wygląda jak idealny towarzysz do takich eksperymentów — drzemie, obserwuje i najwyraźniej pilnuje całego procesu. ❤️
Właśnie jestem bardzo ciekawa co przyniesie mi eksperymentowanie z tymi taśmami. Na razie wydaje mi się, że dostrzegam w tym potencjał:)
UsuńZ tą ceną, to jak najbardziej - moim zdaniem to bezsensowny i absurdalny zabieg. Ale być może da się to wytłumaczyć faktem, że próbują od lat robić z tego produkt premium. Sugerują, że najpierw dobrze jest przejść u nich inne łatwiejsze kursy i dopiero wtedy spróbować Gateway.
Niemniej, kiedy się czyta książki Roberta Monroe, to o ile pamięć mnie nie myli - sam zachęca do eksperymentów z tymi taśmami pod koniec trzeciego tomu trylogii.
Hehe - tak Butter jest tu bardzo ważnym wsparciem:D