wtorek, 18 sierpnia 2026

The Flicker

 



Dziś trafiłam na temat filmu 'The Flicker' Tonyego Conrada. Film ma wywoływać halucynacje, więc oczywiście nie omieszkałam go przetestować.

To był zaskakująco relaksujący i przyjemny seans, na tyle wciągający, że trochę zgubiłam poczucie upływu czasu. Faktycznie w trakcie obserwowałam efekty halucynacji tworzonych przez mózg, jednak nie były zbyt intensywne, raczej dawały podobny efekt, do tego, kiedy się długo wpatruje bez ruchu w trawnik i w pewnym momencie zaczyna się dostrzegać abberacje chromatyczną i dziwną mechaniczną rytmiczność kępek trawy.

Najciekawsze efekty obserwowałam, kiedy migotanie mialo największą częstotliwość, wtedy ekran wyglądał jakby ktoś aerografem lekko go pokolorował utrzymując centryczne kształty, które się delikatnie ruszały. Przez większość czasu mózg starał się kompensować brak koloru i rytm migotania, przez co widziałąm głównie na przemian zieleń i czerwień. Czasem jakieś geometryczne kształty, trochę jak wizualizacje tripów po dymetylotryptaminie, ale przezroczyste i lekkie.
Najczęściej rysowały mi się w centrum widzenia, kształty z centralną poczwórną lub potrójną geometrią zamkniętą w okręgu o dość mandalowej strukturze.

Dźwiękowo muszę przyznać, że to było bardzo przyjemne doznanie, coś pomiędzy niektórymi utworami Aphex Twina, gdzie sam tworzył dźwięki i falującym dudnieniem różnicowym.

Wewnętrznie przez cały czas miałąm skojarzenie ze sceną z 'Mechanicznej pomarańczy' i tym co slyszałam o eksperymentach CIA w tym MKUltra. Zresztą podobno Burgess zetknął się w latach pięćdziesiątych z tajnymi eksperymentami prowadzonymi we współpracy brytyjskich służb i CIA, dotyczącymi wywoływania określonych reakcji emocjonalnych za pomocą bólu i przyjemności, i że właśnie stąd miała pochodzić idea techniki Ludovico. Jak się okazuje 'The Flicker' wyrastał z dokładnie tego samego wcześniejszego pola badań nad bezpośrednim oddziaływaniem rytmicznego światła na mózg, którym interesowano się również w kontekście kontroli zachowania w ramach badań CIA.

Historia tego zaczyna się w 1946, kiedy neurofizjolog William Grey Walter eksperymentował z elektronicznym stroboskopem i odkrył, że rytmiczne światło może wywoływać bardzo silne obrazy wewnętrzne, zaburzenia poczucia czasu, wspomnienia oraz zmiany aktywności mózgu. A w 1953 wydał książkę "The Living Brain", która zainspirowała później Conrada (btw. to ten sam rok co powstanie MKUltra).

Jako ciekawostka załączam filmik w którym Dylan Borland opisuje coś, co ewidetnie świadczy o tym, że jeszcze 10 lat temu CIA dalej się 'bawiło' tego typu technikami. Zaczyna się od 2:10:00

4 komentarze:

  1. Bardzo ciekawy opis i świetnie oddajesz to doświadczenie — aż ma się ochotę samemu sprawdzić, jak mózg reaguje na takie migotanie. Szczególnie podoba mi się porównanie do obserwowania trawnika i momentu, kiedy zaczyna się dostrzegać w nim własną „mechanikę”. Fascynujące, że tak prosty bodziec wizualny potrafi uruchomić tak złożone obrazy i geometryczne wzory. No i skojarzenie z „Mechaniczną pomarańczą” pasuje tu idealnie. Bardzo dobrze się to czyta — dzięki za tak szczegółowy opis!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam przetestować:)
      Każdy ma trochę inne wrażenia. Mam hiperfantazję i analizuję specyfikę postrzegania od lat, więc to też na pewno mocno wpłynęło na moją percepcję tego eksperymentu.

      Usuń
    2. indywidualne różnice w sposobie postrzegania dają pole do wymiany myśli, spostrzeżeń...

      Usuń
    3. Jasne, że tak! Po to w końcu istniejemy, żeby doświadczać różnorodności:)

      Usuń